Szukaj
  • Bartek Hołownia

Granie, ćwiczenie czy zabawa?

Rozmawiając z uczniami o czasie, który spędzają z gitarą, zauważam u nich nie do końca, zdaje mi się, uświadomiony wewnętrzny „konflikt interesów”.


Otóż: praktycznie każdy, kto zjawia się w naszej szkole, twierdzi, że „chce nauczyć się grać” lub ”chce grać lepiej”.


Zwykle odpowiadam na to, że „znakomicie się składa, bo my tu się właśnie tym zajmujemy” i... przystępujemy do ćwiczeń :)


Tutaj warto by było wyjaśnić rzecz, która nie każdemu może wydawać się oczywista - ćwiczenia "standardowej" rozrywkowej techniki gitarowej są treningiem manualnej, precyzyjnej czynności i jako takie rządzą się takimi samymi prawami jak, dajmy na to, trening gry w tenisa stołowego albo w koszykówkę.


Jakie są w takim razie warunki SKUTECZNEGO treningu?


Otóż - aby trening był skuteczny, musi być:

  • regularny (powinniśmy trenować np. codziennie, co drugi dzień, 2 razy w tygodniu, itd.)

  • wyczerpujący (podczas treningu powinniśmy się zmęczyć - czyli np. robimy 10-20 pompek a nie 1-2)

  • dostatecznie długotrwały (nasze ciało i / lub głowa potrzebują chwili, żeby "przestawić się" w tryb ćwiczenia - czyli ćwiczymy min. 15 minut a nie np. 5 minut)

I teraz - jeśli zastanowicie się, jakie określenia pasują do w.w. treningu, to będą to pewnie: żmudny i męczący. I - "stety" lub niestety - będziecie mieli 100% racji!


Warto sobie zatem uświadomić, że jeśli chcemy robić w naszej grze na gitarze postępy, trzeba będzie regularnie poświęcać trochę czasu na ćwiczenia.

Te z kolei, jeśli mają przynieść pożądany rezultat, będą miały zdecydowanie więcej wspólnego z wizytą na siłowni niż z rozkoszowaniem się porcją lodów na ławce w parku w słoneczne popołudnie.


I tutaj dochodzimy do wspomnianego we wstępie tego artykułu "konfliktu wewnętrznego", a mianowicie - właściwie wszyscy uczniowie chcą z jednej strony robić postępy i "grać lepiej", z drugiej zaś - część z nich oczekuje, że czas spędzany z gitarą, również podczas lekcji w Kuźni Gitarzystów, będzie czystą przyjemnością.


Jak to już chyba jednak wszyscy wiemy - nie da się mieć ciasta i zjeść go jednocześnie :)


Nie da się zatem robić postępów na gitarze, jeśli nie będzie w nas wewnętrznej zgody i gotowości na regularne ćwiczenia, które będą raczej żmudne i męczące niż lekkie i przyjemne.


Mam dla Was jednak rozwiązanie!


Nawiąże do tytułu tego wpisu i zaproponuję zamiast mało konkretnego wyrażenia "granie na gitarze" podział, dla uproszczenia, na dwie skrajne aktywności związane z naszym instrumentem, a mianowicie - ćwiczenia oraz zabawę.

Ćwiczenia będą efektywne i skuteczne pod względem podnoszenia naszych umiejętności gitarowych. Z definicji będą żmudne i męczące. Nie będziemy wymagali, żeby były przyjemne, ale jest spora szansa, że będą satysfakcjonujące, szczególnie jeśli będziemy po pewnym czasie widzieli postępy w naszej grze.

Zabawa z gitarą będzie natomiast czystą przyjemnością. Nie będziemy oczekiwali, że przyniesie nam jakiekolwiek inne korzyści poza miło spędzonym czasem i relaksem. Mimo to, a może właśnie dokładnie dlatego, jest ona niezbędnym elementem obcowania z naszym instrumentem.

Jak zastosować powyższy podział w praktyce?

Po pierwsze - proponowałbym podzielić czas, który możemy poświęcić na nasze hobby na dwie części.

Jeśli macie np. 30 minut dziennie na grę na gitarze - pierwszy kwadrans przeznaczcie na ćwiczenia, drugi na zabawę. Albo odwrotnie - spróbujcie i przekonajcie się, co działa dla Was najlepiej!

Nie musicie też dzielić Waszego czasu według proporcji 50/50. Pamiętajcie tylko, żeby nie ćwiczyć przez... 5 minut :)

Po drugie - myślę, że będzie dla Was zdecydowanie korzystniej, jeśli o odpowiednią dawkę zabawy z instrumentem zadbacie na własną rękę w domu, a lekcje w Kuźni będziecie rozpatrywali jako czas ćwiczeń gitarowych.

W końcu każdej / każdemu z Was największą przyjemność sprawi granie czegoś innego.

Jeśli natomiast chodzi o to, co i w jakiej kolejności powinniście ćwiczyć przy założeniu, że macie rozwijać się w sposób kompletny i harmonijny, nie będzie w tej kwestii specjalnej dowolności, szczególnie jeśli mowa o pierwszych miesiącach a nawet latach gry na instrumencie, podobnie jak nie ma specjalnej dowolności w doborze tematów i kolejności ich opracowywania podczas pierwszych miesięcy i lat nauki matematyki czy języka obcego. To jest jednak temat na oddzielny artykuł :)

A zatem - pamiętajcie, żeby znaleźć czas na zabawę z gitarą i przyjemność z niej płynącą!

Nie oczekujcie jednak, że bawiąc się zrobicie jakiekolwiek poważne postępy, jeśli chodzi o Wasze umiejętności. Nie to jest jednak celem zabawy.

Jeśli chcecie natomiast grać lepiej - dzięki czemu będziecie mogli czerpać jeszcze większą przyjemność z obcowania z instrumentem - warto byłoby znaleźć również chwilę na regularne, powtarzalne i nieco wyczerpujące ćwiczenia, które może nie będą przyjemne jak lody na ławce w parku, ale powinny przynieść satysfakcję jak solidnie wykonany zestaw ćwiczeń na siłowni.

I kto wie? Może polubicie zmęczenie płynące z porządnie wykonanego treningu? Może satysfakcja z rosnących umiejętności stanie się dobrą motywacją do ćwiczeń? I może w końcu polubicie samo ćwiczenie na gitarze?

I może pod koniec ćwiczeń powiecie sami do siebie, jak zwykł mawiać po próbach znakomity basista Mirek Wiśniewski, z którym miałem przyjemność grać - "No! Dziś znowu wykonaliśmy kawał dobrej, nikomu niepotrzebnej roboty" XD

43 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Często spotykam się ze zdaniem wypowiadanym przez uczniów na jednej z pierwszych lekcji, że mają pewnie “mnóstwo złych nawyków” i że łatwiej by im było nauczyć się grać “poprawnie”, gdyby zaczynali od